sobota, 20 lipca 2013

Tam, gdzie słychać szum rzeki.



Gabe | nazwisko nieznane | 21 lat | mężczyzna | wolny | władanie cieczami
Jak tu trafił? Nie ma bladego pojęcia.


Kim jest Gabe? Nikim ważnym. Nikim kogo byś zapamiętał, czy zwrócił na niego uwagę. Nie opowiada o sobie. Ogólnikowo, zwyczajnie nie jest duszą towarzystwa. Trudno mu nawiązać jakikolwiek kontakt. Jest wycofany ze społeczeństwa. Nie należy do osób najmilszych, które miałeś przyjemność poznać. O tym Cię zapewniam. Co prawda, gdy ma lepszy dzień, stara się jak może zachować te pozory dobrze ułożonego chłopaka. Nie pali się do rozmowy z tobą? Nic dziwnego, nie zna Cie, ewentualnie ma inne zajęcia na głowie niż urocza pogawędka z twoją osobą. Więc możesz sobie zwyczajnie odpuścić. Okłamał Cie? Nie przejmuj się, nie jesteś ani pierwszą ani ostatnią osobą przy której minął się z prawdą. Jest on z reguły spokojnym osobnikiem, nie wykazującym żadnych nadzwyczajnych zachowań. Należy do osób cichych, które nie specjalnie zajmują miejsce dusz towarzystwa, jednak stara się zachowywać wobec innych w miarę sympatycznie. Tak długo próbował się oddzielić od nowych ludzi, że teraz trudno mu nawiązywac relacje międzyludzkie, nawet jeśli bardzo tego chce. Często zamiast zastanowić sie nad czymś, robi, bądź mówi to, od razu. Poza swoją grupką znajomych, która nie jest wcale taka duża, nie specjalnie wdaje się w dłuższe konwersacje. Zwykle go męczą, chłopak stwierdza, że rozmowa nie ma najmniejszego sensu, albo po prostu traci zainteresowanie rozmówcą. Potrafi być strasznym socjopatą robiącym wszystko ludziom wbrew, niekiedy się nad nimi i znęcając – zwykle psychicznie. Zdarzało mu się podawać za przypadkowe osoby czy nawet za jednego z 7 krasnali. Bardzo szybko może się dostosować do jakiejś grupy, jeśli tego chce, co nie znaczy, że często się to zdarza. Chłopak miewa okresy, kiedy potrafi nie odzywać się do wszystkich wokół przez wiele tygodni, bez większego powodu. Jest domysł, że Gabe tylko udaje, zakładając na każdą okazje inną maskę. Nie do końca wiadomo więc jaki jest na prawdę.



Na pierwszy rzut oka możesz zauważyć jego praktycznie białe dredy, bladą skórę, mętne spojrzenie i srebrne oczy. Jeśli będziesz przyglądał mu się uważnie - dostrzeżesz wątłe i wychudzone ciało pod luźną koszulką. Najzwyczajniejsze chucherko. Myślisz wtedy "Boże, dajcie mu jakąś kanapkę!". Zwykle się nie uśmiecha, chyba, że tym swoim kpiącym uśmieszkiem, który potrafi doprowadzić jego rozmówcow do prawdziwej pasji. Uśmiechnął się do ciebie "normalnie"? Masz szczęście. Wystające niektóre z kości, też u niego nie jest czymś niespotykanym. Przez plecy ma zazwyczaj przerzuconą starą, wysłużoną torbę wyglądającą na taką, która widziała już z pół swiata i dwie wojny. Z torby zwykle wystaje futrzasty ogonek rudego kota.

Chłopak potrafi władać cieczami. Nie samą wodą, wszystkim czym ona jest. Nienależny jednak do jednostek, które lubią się tym chwalić. Chyba, że ktoś go sprowokuje. Badź też fo owego czynu zachęci, niezawsze świadomie. 

[karta w tworzeniu. niektóre rzeczy mogą ulec zmianie.]


wtorek, 16 lipca 2013

NIeobecność.

Niestety, muszę Was zostawić na tydzień czy dwa. Wyjeżdżam jutrzejszego wieczoru - środa 17.07 - i nie będę miał dostępu do internetu.
Do tych, co zostawią gmail: jak tylko przyjadę, wyślę zaproszenie.
Do ludzi, którzy już dołączyli: proszę Was o jaki taki spokój i pomoc nowicjuszom.
No, to by było na tyle. Do zobaczenia!

poniedziałek, 15 lipca 2013

Tuatha Dé Dannan

    
     Jej zielone oczy mrużyły się w ciemności gdy okręcała bioder przed nieznajomym mężczyzną. Drobniutka i nieszkodliwa, uśmiechała się z bezczelnością prostytutki. Blada skóra dziewczyny z północy opalizowała żółcią, gdy tylko padał na nią snop światła z barowego sufitu. Bose, zmęczone stopy prawie ślizgały się na oblanym alkoholem parkiecie. Spojrzenie absolutnie nieprzystojnego tancerza, który nieskutecznie starał się do niej dobrać, powoli mgliło się alkoholem. Gdy wywinęła się pod jego ręką w zgrabnym, żmijowatym piruecie, nie zwrócił uwagi na jej abstrakcyjnie chude palce w kieszeni spodni. Gdy podszedł do baru po drinka, zostawiając ją bez opieki, jak zwykle uciekła. Jego portfel wsunęła za krawędź spódnicy. Oskubała go z kilku pozawijanych banknotów. Chciała go odłożyć na pseudo elegancką sofę, kiedy oczy sroki wychwyciły mały połyskujący przedmiot. Obrączkę obok zdjęcia jeszcze nieopasłej kobiety i chłopca na kanapie. Pokręciła głową, zagryzajac dolnej wargi. Złość zawibrowała w jej nadgarstkach na samą myśl o tych wszystkich skurwysynach, którzy myśleli, że noc i kilka drinków dają im alternatywne życie. Wrzuciła portfel z bawolej skóry do wątpliwego śmietnika. Podniosła jeszcze swoje buty spod ściany. Wyskoczył niewielkim łazienkowym oknem. Pięty uderzyły o klapę śmietnika. Pieniądze i pierścionek ciążyły w małej kieszonce pod spódnicą. Oddychała szybko jak zawsze gdy uciekała. Chwytała się gzymsów , przeskakiwała po niskich dachach. Na jednej z drabinek pożarowych omsknęła jej się stopa. Mogła wybrać stukrotnie prostszą drogę, ale doświadczenie nauczyło ją, że ktoś może za nią iść, ktoś może zauważyć gorący uczynek małego złodzieja. Kiedy uchylała okna do swojego mieszkania, ktoś złapał ją za kark i wciągnął w ciemność. Porządnie uderzyła twarzą o ziemię, poczuła jak z pękniętego policzka płynie krew. Wierzgała jak zwierzę ciągnięte na rzeź gdy przytrzymywali jej barki. Rozszerzone źrenice szukały twarzy oprawców. Myślała, że przyszli ją ukarać, za każdy ukradziony przedmiot, za oszukiwanie systemów, ale oni posadzili ją na krześle i tłumaczyli coś o tym, że jest niebezpieczna dla ludzi. Jakby sama tego nie wiedziała. Szczekali, że muszą ją ze sobą zabrać. Jak miała się sprzeciwi? Zabrali.

     Przydzielili jej pokój na pierwszym piętrze. Klaustrofobiczną klitkę o białych ścianach. Tylko łóżko jak z Ikei i szafa, w której nie mogła ułożyć swoich ubrań, bo musieli je przeszukać, zdezynfekować, uprać, najlepiej zemleć. Nie weszła pod prysznic, nie zdjęła wymiętych podróżą koszuli i spodni, starała się nie oddychać. Leżała i gniła. Bardziej psychicznie niż fizycznie. Samotność była  długofalowo niezgodna z jej charakterem. Potrzebowała ludzi aby móc chełpić się, że potrafi ich oszukać. Musiała żyć na nieograniczonej przestrzeni żeby rzucać się biegiem za chorymi zachciankami ciała.

     Drugiej nocy wpadła w furię. Jej małym problemem był niepohamowany gniew, który pęczniał w jej nadgarstkach, aż nie napieprzała we wszystko co stało na jej drodze aby go spalić. To zabawne, bo była niewielkich rozmiarów. Musiała wyglądać jak kopnięte kocię gdy starła się zrobić dziurę w ścianie, potem w podłodze, w szybie. Z knykci zrobiła się miazga. Skulona w jednym kącie pokoju przytulała dłonie do piersi, kryjąc głowy między barkami. Mogli słyszeć jak wyła. Nie krzyczała, nie płakała, szlochała, jęczała. Wyła jak zwierzę.

     Już część wiedziała jak się nazywa. Dowiedzieli się kiedy po trzech dniach stagnacji wyszła na przeciw innym mieszkańcom. Zaczynały denerwować ją kroki, jakieś niezidentyfikowane odgłosy z niższych, wyższych pięter.
     Jahusa Danu. Ma imię po żydowskich korzeniach ojca, nazwisko matki, bo kobiety z północy były zbyt dumne by oddawać klanowe miana. Rodzina Danu od czasów mistycznych, które wariaci opisywali w legendach skandynawskich kojarzona była z bogami. Sama Danu, która zapoczątkowała ród, rzekomo była boginią płodności i ziemi, która na świat wydała tytanów. Niepokonanych synów, panów świata, którzy po pewnym czasie, jak to bracia wyrżnęli się wzajemnie. Córki równie nie miały łatwych charakterów, lecz rodziły dzieci i Tuathan de Dannan zaludniło całą Północ. Co kilka lat gówniarze, rozpieszczani sławą wykazywali specjalne zdolności. Przy niektórych panienkach rozkwitały jabłonie, inne kwiliły jak ptaki, aby pozostałe rozmnażały się jak króliki, mając to po dziesięcioro to po piętnaścioro dzieci. Matka Jahusy urodziła jedno dziecko, trzykrotnie wcześniej poroniła. Dziewczynka przetrwała w jej brzuchu za sprawą  szczęścia. Gdy się urodziła wyglądała jak kawał bladego indyczego mięsa, który nie chciał nawet zapłakać. Ale jakoś przetrwała. Dziewiętnaście lat, aż ją złapali. Miała przedtem swoje momenty sprzedając afgański hasz znajomym i nieznajomym. Kilka razy siedziała na komendzie, przez co matka wylewała hektolitry łez z oczu. Uznawała Jahusę za mało pożyteczną. Jak większość społeczeństwa, któremu wyciągała drobne, połyskujące przedmioty z kurtek, zsuwała je z szyi, zabierała z wystaw. Tak naprawdę miała swoje marzenie, jak każdy. Chciała otworzyć restaurację, ale kto by jej tam słuchał.
     By jest malutka. Ledwo metr sześćdziesiąt. Do tego okrutnie ruda, a za to ludzie potrafią nienawidzić. Tryb życia doprowadził do tego, że jest chuda, nie okładkowo szczupła, po prostu chuda, trochę jak dziecko. Ma wąskie, chłopięce biodra i trójkątne, małe piersi. Ostre rysy twarzy nadrabiają jej urody. W odcieniu skóra jest biała jak mleko, do tego nakrapiana piegami, prawdopodobnie nawet na uszach. Jedynym nieprzeciętnym szczegółem jest tatuaż na brzuchu. Został wykonany białym tuszem, kropka po kropce układa się w celtycki herb rodowy.
     Już próbowała się wydostać. Chciała wsiąknąć w ziemię. Starała się wyrwać deski na parterze, ale nie miała dość siły. Wszystko było oparte na betonowej konstrukcji. Nie mogła wykorzystać swoich umiejętności. To było jej znamię po boskich przodkach. Mogła przemieszczać się rozszczepiając ciało w glebie. Do tej pory czuła więź z ziemią, z miejscem zamieszkania. Ale nie w tym klaustrofobicznym domu. Z niego chciała uciec.

piątek, 12 lipca 2013

Próbuj ile chcesz. I tak się nie uda.

http://th09.deviantart.net/fs71/PRE/i/2011/355/8/9/the_edge_by_sarahell-d4js816.jpg
|Valmai Keved|ok. 19|Piękna|
|Strachliwa|Nieśmiała|Zamknięta w sobie|
Valmai. Co Ci to mówi? Nie kojarzysz?
Możliwe.

Vlamai Keved. Drugiego imienia nie posiada, nie posiadała i posiadać nie będzie; przecież jest niepotrzebne. Kto będzie zwracał na nią uwagę w tym strasznym miejscu? Cudem będzie, jeżeli ktokolwiek zauważy tak drobną i strachliwą osóbkę.

Ciszę, opanowującą cały pokój nagle przerywa cichy odłos kroków. Odwracając się widziesz tylko pustą przestrzeń, na końcu wpadajacą w ścianę. Cztery ściany wydają się obserwować każdy Twój ruch z największym zaciekawieniem... Lecz ściany nie mają oczu. Ma je za to drobna, nieśmiała osóbka, siedząca w kącie pokoju i obserwująca Cię z zaciekawieniem. Ale tylko spróbuj na nią spojrzeć... Ciszę, opanowującą cały pokój nagle przerywa cichy odłos kroków. Odwracając się widziesz tylko pustą przestrzeń, na końcu wpadajacą w ścianę. Cztery ściany wydają się obserwować każdy Twój ruch z największym zaciekawieniem... Lecz ściany nie mają oczu. Ma je za to drobna, nieśmiała osóbka, siedząca w kącie pokoju i obserwująca Cię z zaciekawieniem. Ale tylko spróbuj na nią spojrzeć...

http://fc00.deviantart.net/fs71/f/2013/072/c/d/d_a_n_c_e_by_lubna_ad-d5xvyyx.jpg
Jej przerażony wzrok przeszywa jej rozmówców na wskroś. Może też dlatego mało kiedy z kim rozmawia... Boi się wszystkiego, ucieka przed nieznanym. Nie zmusisz jej do wejścia do nieznanego pokoju; prędzej ucieknie z płaczem. Boi się głębokiej wody, dlatego nigdy nie korzysta z basenu. Jeżeli wyraźnie nie dasz jej do zrozumienia, że ma się odezwać będzie milczeć... Co do jej umiejętności... Jedyne, co potrafi to uniewidzialnianie przedmiotów. Dziwnie brzmi, prawda? Zasada działania tej mocy jest jeszcze dziwniejesza. Czasem wystarczy, ze pstryknie palcami, a dany przedmion staje się niewidzialny. Większe kłopoty ma z odczynieniem czaru, dlatego nie używa go prawie nigdy.

czwartek, 11 lipca 2013

„Pańską twierdzą i wygnaniem jest ten pokój. Wieżą ponad dobrem złem i społeczeństwem.”


~ * ~

  I`m not like them
But I can pretend
The sun is gone
But I have a light
The day is done
But I`m having fun

~ * ~

- To złe dziecko, Gaspard! – jej zimny głos przeszył małego chłopca na wskroś. Zacisnął palce w pięści, przenosząc wzrok na mężczyznę, którego niegdyś uważał za swojego ojca. W tamtej chwili czuł do niego jedynie odrazę. Słaba gnida. Ośmiolatek nie liczył nawet, że opiekun wstawi się za nim. Od tamtej pory został sam.
- Dziwię Ci się, że jeszcze tu jest! Powinieneś go już dawno oddać, to mal! – stary człowiek zamarł, usłyszawszy to określenie. Jego ślepy umysł nie miał nawet pojęcia, co zdarzy się za kilka chwil. Nie mógł przewidzieć, co spotka osobę, która miała czelność obrażać małego Igora. Chłopiec syknął i przeniknął umysł ofiary. Pozostawił po sobie piętno, przez które Adrianne zmarła po roku ze stwierdzoną chorobą psychiczną.
Uciekł stamtąd zaraz po wykorzystaniu mocy. Kumulował ją od miesięcy, nie ćwicząc już na insektach. Zdawał sobie sprawę, że musi być w stu procentach gotowy, bo inaczej zawiedzie.
Wszystko zaczęło się, gdy ukończył piąty rok życia. Jego włosy ściemniały do koloru węgla, a tęczówki mieniły się barwą miedzi. Zaczął słyszeć. Bardzo ciche szepty, nakładające się. Było ich zbyt dużo, żeby cokolwiek wyłapał. Poznawał się. Był zbyt mądry jak na swój wiek, czego dorośli nie dostrzegali. Widział ich lęki. Znał je, mógł się nimi bawić, łączyć. Czuł to, że może nimi zawładnąć.
Pająki stały się jego ofiarą. Bał się ich odkąd pamiętał, a teraz to one uciekły od niego. Straszył je myślami. […]
Biegł. Miał mroczki przed oczami, czuł, że zaraz umrze. Nie przemyślał tego. Chciał tylko się zemścić. Zdążył jedynie skarcić się w myślach, a potem wszystko zostało zasnute mgłą.
Materac był miękki. Inny niż w jego pokoju. Spodobało mu się to. Uchylił leniwie powieki, zastanawiając się, czy umarł. Podobałoby mi się to, że w Otchłani są takie wygodne łóżka. Jego oczom ukazał się mężczyzna, którego spojrzenie było przyjazne.
- Znaleźliśmy Cię na naszym polu, chłopcze. Gdzie są Twoi rodzice? – jego głos był inny niż wszystkie. Głaskał Igora ciepłem, dla którego chciał zrobić wszystko.
- Nie mam rodziców. Umarli. – odparł cicho. W myślach układał plan, jak mógłby zostać w tym domu. Wiedział, że to jest miejsce dla niego. Że może tutaj będzie normalny.
- Och… A skąd uciekałeś? To zostanie między nami. – chłopiec pokręcił jedynie głową, a łzy spłynęły po jego bladych policzkach. Po chwili znalazł się w ciepłych ramionach mężczyzny. Pierwsze, co wpłynęło do jego myśli na ten gest: „dom”.
- Jak Ci na imię, chłopcze? – spytał po kilku minutach ciszy. Przesunął szorstkimi palcami po czole chłopca, odgarniając czarną czuprynę.
- Jestem Mal. – szepnął, nie zdając sobie sprawy, że nazwał się złem.


~ * ~


 
Jest wysoki i szczupły. Nie przykłada wagi do ubioru, to błaha sprawa. Wyróżnia się kolorem włosów, który kontrastuje z jego trupią cerą. Pasuje to do jego charakteru, który jest bardzo skomplikowany. Uwielbia manipulować ludźmi, co ma związek z jego dziwną zdolnością. Widzi lęki. Sam nie potrafi tego zinterpretować. Umie wykorzystać je przeciwko ofiarom, jednak kosztuje go to sporo wysiłku. Najłatwiej przychodzi mu to ze zwierzętami. Bawi się nimi. Nie mają tak skomplikowanych umysłów, więc straszy je najprostszą informacją. Doprowadza do obłędu. Zatem można śmiało stwierdzić, że jest sadystą. Nigdy nie miał nikogo bliższego, z wyjątkiem mężczyzny, do którego trafił po ucieczce z rodzinnego domu. Nie lubi wspominać tego, co było, bo w jego przeszłości nie odnajdzie się niczego pozytywnego. W podświadomości zdaje sobie sprawę, że nie zasługuje na dobro. Że został stworzony po to, aby być przestrogą. Nie chce dopuszczać do siebie tych myśli, więc niszczy innych. Udało mu się doprowadzić do kilku zgonów, dlatego został wytropiony. W Domu sam zaczyna tracić zmysły.
Staje się ofiarą.

~ * ~

Mal \ 18 Lat \

Cichy \ Manipulant \ Samotny \ Nieufny \ Nieznajomy

Poznawanie lęków \ Przenikanie umysłu

 

~ * ~

Powiedz mi, powiedz swoje lęki i fobie.
Powiedz mi, powiedz.
Powiedz mi, powiedz swoje lęki i fobie.
Powiedz mi, powiedz. ”



[Karta na pewno będzie zmieniana, wraz z rozwojem akcji.]

"Falling over, and over again...

۞Na osłodę czytania۞



...Oh, why does it have to be this way?

From the place I was, to the place I am,

to the place I want to be

For the mountains I've been climbing over

and under and over

From the place that I was to the man I've become

I'll be there to see the tower you'll fall from

No this kingdom isn't quite what it may seem

You're an illusion, you'll never be king."*











 Imiona: Ittahiyaviis Geogrianne Iris
Nazwisko: -

Wiek: 19 lat

Płeć:

Przezwiska: Ittahi, Icy

Stan cywilny: Wolna



Charakter



Ittahiyaviis jest dziewczyną spokojną, nade wszystko nienawidząca wszelkich zmian. Trudno ją wyprowadzić z równowagi, lecz jeżeli Ci się do uda, gorzko pożałujesz swego wyczynu. Jest strasznie małomówna, o wiele bardziej woli słuchać. Jak mówi Iris : "Jeżeli masz coś do powiedzenia, mów mądrze i z sensem. W przeciwnym razie zamilcz". Stara się być miła i przyjaźnie nastawiona do każdego, aczkolwiek, jak wiadomo, nikt nie jest ideałem. Gdy natrafi na kogoś, kto stanowczo nie przypadnie jej do gustu, potrafi być naprawdę nieprzyjemna. Jeżeli odnajdzie w kimś przyjaciela, nie opuści go już nigdy w potrzebie. Najpierw jednak musisz się czymś zasłużyć. Jest strasznie nieufna, więc bardzo trudno jakkolwiek do niej dotrzeć. Nie oczekuj, że zacznie Ci się zwierzać ze swojego życia i kłopotów - próżne nadzieje. Jedyną osobą, która zna ją całkowicie, jest Jezmira, przyjaciółka z dzieciństwa. Będziesz miał szczęście, jeżeli Icy uroni przed Tobą choć jedną ze swych tajemnic, a musisz wiedzieć, ze jest ich strasznie dużo. Niektóre drobne, osobiste, inne też naprawdę poważne, obejmujące także innych ludzi. Nie jest przesadnie odważna, dobrze wyczuwa chwilę, w której trzeba uciekać. Śmiałością nie grzeszy także, więc jeśli chcesz zawrzeć znajomość, musisz zrobić pierwszy krok. Lubi przebywać w tłumie, ale nie w centrum zainteresowania. Woli obserwować wszystko z ukrycia, oceniać, którzy ludzie są warci poznania, a których trzeba unikać.


 



Historia



Już od samego początku dzieciństwo Icy było dosyć ciężkie. Gdy miała pięć lat, jej rodzice zmarli w katastrofie lotniczej. Dziewczyna trafiła do domu dziecka, gdzie spędziła resztę swych lat, aż do pełnoletności. W tym czasie poznała Jezmirę, nieco starsze od niej dziewczę, do której bardzo się przywiązała. Wszędzie widywano je razem i choć miały całkowicie odmienne charaktery, były jak siostry. Nie zmieniło się to nawet później. Ittahi oraz Jezmira zamieszkały razem, lecz nie trwało to długo. Przyjaciółka Icy wyjechała, by poszukać pracy, więc czarnowłosa została sama w swoim małym mieszkaniu. Ze swą 'Siostrą' straciła kontakt, nie wiadomo czemu. Do tej pory nie dostała od niej żadnych wiadomości. Przez pierwsze miesiące zdążyła zaprzyjaźnić się z Nathanielem Wayne, szybko też przyjaźń przeistoczyła się w coś głębszego. Odbywali cowieczorne  rozmowy, planując wspólną przyszłość...Pewnej nocy Nate został w jej mieszkaniu, zasnęli razem, nieświadomi, że zostaną rozdzieleni na zawsze. Jacyś mężczyźni z urzędu włamali się do mieszkania dziewczyny i zatykając jej usta, by stłumić jej rozpaczliwe krzyki, zabrali ją do Domu, wciąż nawijając o tym, że stanowi niebezpieczeństwo dla ludzkości. Zamknęli ja w owym pozbawionym okien budynku i powrócili, by powiadomić chłopaka o "uprowadzeniu" dziewczyny. Ittahi zaś szukała rozpaczliwie wyjścia z ponurego Domu, bezskutecznie. Gdy porzuciła wszelką nadzieję, opadła na łóżko w swym pokoju, a godziny mijały, jedna, za drugą...



Umiejętności



Umiejętności Iris nie są jakieś specjalne. Przede wszystkim, potrafi zamrażać przedmioty, sprawiać, że pokrywają się lodem. Gdy już zamarznięta woda okryje swymi chłodnymi ramionami owy przedmiot, dziewczę może sprawić, że rzecz rozpadnie się, pozostawiając po sobie jedynie proch. Na początku umiała to sprawić jedynie dotykiem, teraz jednak, po długich ćwiczeniach, może też za pomocą wzroku. To wszystko wymaga od niej ogromnego skupienia i nie zawsze jej wychodzi



Tatuaż na plecach, jaki posiada Ittahi
Wygląd



Wyglądem zewnętrznym także nie wyróżnia się spośród innych przedstawicielek płci żeńskiej. Jest nawet wysoka, ma 173 cm wzrostu. Jest szczupła, o zgrabnej talii. Jej skóra jest blada i niezwykle zimna, prawie jak u trupa, co powiązane jest z jej umiejętnościami. Włosy ma długie, lekko falowane, w odcieniach czerni. Jej tęczówki są koloru stopionego srebra, jasne i bystre. Usta ma równie blade, co skórę. Co do ubrań, najbardziej lubi swoją białą bokserkę oraz zdarte jeansy. 

                                          Lubi:  
○Obserwować gwiazdy         
○Owoce
 ○Obserwować ludzi
 ○Słuchać muzyki



Nie lubi:
○Ludzi zarozumiałych
 ○Wszelkiego rodzaju mięsa
  ○Robactwa



Ciekawostki 

Ma lęk wysokości

Jest wegetarianinem

Gdy się denerwuje, trzęsą się jej ręce

•Nie potrafi gotować




  W skrócie



Ittahiyaviis Bez Nazwiska 19 lat Hetero Wolna  Zamrażanie Unicestwianie Małomówna Nieufna

* Sleeping With Sirens - With ears to see and eyes to hear

Od Autorki słów kilka...

  Karta Postaci już gotowa, choć zapewne będzie zmieniana jeszcze wiele razy. 

Ittahi i ja z pewnością jesteśmy chętne na wszelkie wątki i powiązania.